Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beata Pawlikowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beata Pawlikowska. Pokaż wszystkie posty

29 czerwca 2012

W dżungli życia-B. Pawlikowska

Jak pamiętacie "W dżungli niepewności" niespecjalnie mi się podobała. Postanowiłam zajrzeć do kolejnego poradnika pani Beaty. I bardzo dobrze !

Pomysł na książkę zrodził się z listów czytelników do Beaty Pawlikowskiej na stronie oliwkowo.pl. Zdała sobie sprawę jak wiele osób zgubiło się gdzieś w tytułowej dżungli życia, tak jak ona niegdyś.

Książka podzielona jest na 44 rozdziały, w których autorka porusza bardzo wiele spraw, takich jak : alkohol, papierosy, anoreksja, bulimia, samobójstwo, diety, wybór życiowej drogi (studia), priorytety, marzenia, samorealizacja. Nie jest to czcze gadanie, bo wszystkim tym problemom i dylematom autorka musiała stawić czoła sama.
To nie jest kolejny psychologiczny poradnik  o tym jak być szczęśliwym.  To autobiograficzny zapis wędrówki w kierunku zrozumienia siebie i tego, co w życiu najważniejsze. Wędrówka pani Beaty trwała długo i nie była najprostsza, ale w końcu nadszedł ten etap, w którym znalazła swojego najlepszego przyjaciela- siebie i osiągnęła pełną harmonię.
"Właściwie jest to książka podróżnicza, bo opowiada o mojej najdłuższej podróży- przez życie"

Niesamowicie motywująca książka. Przecież podobno każdy z nas wie, że nasze sukcesy zależą od nas samych, że nie powinniśmy uzależniać swojego życia od innych, że tylko ciężką pracą możemy spełnić swoje marzenia.
Czy na pewno? Listy czytelników oliwkowo.pl, posty na rozmaitych forach i ludzie z naszego otoczenia to najlepszy dowód, że czasami potrzeba nam kubła zimnej wody, aby zrozumieć tak proste z pozoru rzeczy.
Spotkałam się z recenzjami, w których padają opinie, że książka jest infantylna, pełna żalu 15- latki, której "nikt nie powiedział, że..." i pełna durnych porad o tym, że papierosy i alkohol szkodzą. Jeśli te porady są infantylne to skąd kolejki w poradniach psychologicznych, wypełnionych ludźmi z depresją, skąd szpitale pełne anorektyczek, skąd tylu alkoholików? Przecież podobno to takie oczywiste. Warto zrozumieć, że nie dla każdego, więc nawet jeśli jedna młoda osoba po przeczytaniu książki dostrzeże te, z pozoru oczywiste rzeczy, to oznacza,że było warto.

 Polecam serdecznie tę pozycję nie tylko osobom zagubionym, ale także takim leniom jak ja, którym łatwo jest usprawiedliwiać swój brak aktywności w jakiejkolwiek dziedzinie pracą/brakiem czasu/pieniędzy/predyspozycji* zamiast po prostu wziąć się w garść i DZIAŁAĆ.

*niepotrzebne skreślić

29 maja 2012

W dżungli niepewności - B. Pawlikowska

O tym, że Beatę Pawlikowską wprost uwielbiam nie muszę chyba pisać, ale ta książka totalnie nie przypadła mi do gustu. Jako, że w dietetykę "bawię się" od paru ładnych lat, chętnie czytam wszystko, co porusza tę tematykę, przede wszystkim od strony psychicznej.

Książka to zapis rozmów 20-kulku letniej Moniki  i autorki. Dotyka problemów zaburzeń odżywiania, ale przede wszystkim braku samoakceptacji. No i co z tego, skoro pani Beata dzieliła się swoimi doświadczeniami i masą motywujących porad, a Monika (szalenie irytująca mnie Monika!) jednego dnia pisała "Szamanko, teraz wszystko rozumiem, jestem panią swojego życia", a już w następnym mailu pisała, że nienawidzi go i jest słaba. Wszystko to oczywiście po to, by w kolejnym mailu napisać, że może wszystko i będzie nad sobą panować i zmienić zdanie w jeszcze następnym.
Pomijając tę, nadmiernie mnie denerwującą postać, totalnie nie odpowiadała mi konwencja książki, wydanej w formie maili. Strasznie ciężko się to czytało, zwłaszcza, że przy mailach nie było podanych dat i nie wiemy jak szybko moja ukochana bohaterka zmieniała swoje stany psychiczne.

Powiecie, że nie zdaję sobie sprawy jak trudno jest żyć z zaburzeniami odżywiania i nie rozumiem Moniki. Otóż, doskonale zdaję sobie sprawę, lepiej niż mogłoby się to wydawać. Być może ja też jestem tak irytująca, tego nie wiem, bo na szczęście nie widziałam siebie z boku :)

Spróbuję zrobić jeszcze podejście do "W dżungli życia", bo z kilku fragmentów "W dżungli niepewności" wywnioskowałam, że może to być naprawdę wartościowa książka. Tej, opisywanej dziś, nie polecam, chyba, że macie anielską cierpliwość.

8 marca 2011

Blondynka w Brazylii




No i coś musiało przerwać dobrą serię. Padło na Brazylię.
Już od początku książka była o niczym, zdjęcia też nie robią większego wrażenia.
W porównaniu z Tybetem książka wypada FATALNIE.
Widać, że nie wszystkie były pisane z pasją. Niektóre zapewne po prostu musiały pójść do druku i trzeba było napisac na odwal się, bo innego wyjaśnienia nie mam. Przecież Brazylia to nie jest nudny kraj, prawda ?

2 marca 2011

Blondynka w Tybecie




Z racji tego, że studiuję politologię czytam wiele książek, opracowań dotyczących polityki w różnych państwach. Uzupełniam wiedzę o nowe nazwiska, nazwy partii i daty, ale jednego w tym wszystkim strasznie mi brakuje. Chciałabym zobaczyć jak tę całą politykę odbierają ludzie na co dzień, jak żyją wewnątrz tych sieci, co robią na co dzień, co jedzą. Tego mogę się dowiedzieć z książek podróżników, którzy głównie na codzienności opierają swoje relacje. Jedną z najlepszych w tej dziedzinie jest dla mnie Beata Pawlikowska.

Poza tym, że opisała pokrótce historię Tybetu, buddyzmu i okupacji chińskiej, opisała też codzienność Tybetańczyków, o której miałam dość nikłe pojęcie. Szczególną uwagę zwróciła na ich specyficzne jedzenie : herbatę z masłem i solą oraz wszechobecne mięso jaka, a także na znaczenie duchowości w życiu codziennym mieszkańców.

Bardzo barwne opisy, wiele wspaniałych ciekawostek dla każdego miłośnika podróży na kartkach książek, a do tego mały zbiorek zdjęć. Warto kupować te małe książeczki, których jedyną wadą jest to, że są bardzo krótkie i błyskawicznie się kończą.

11 lutego 2011

Blondynka w Tanzanii - B.Pawlikowska


Wczoraj okazało się, że niestety błogie lenistwo w ferie nie będzie mi dane, gdyż poprawka egzaminu, którego nie zdałam jest w pierwszy dzień nowego semestru. Żeby się zrelaksować postanowiłam "wybrać się" do Tanzanii z Beatą Pawlikowską.

Seria National Geographic "Blondynka w.." to małe 100- stronicowe książeczki, pełne pięknych zdjęć i krótkich opowiastek z podróży do Tanzanii, Tybetu, Brazylii, a już niedługo ukażą się dzienniczki z Peru, Sri Lanki, Indii, Meksyku, Kambodży i Amazonii.

Czytania nie jest zbyt wiele - ot, godzina, ale po pełnych wrażeń dwóch tygodniach to najlepsze, co możemy sobie zaserwować - zdjęcia przeróżnych zwierząt (poza słoniami i lwami widziałam też koby, dzioborożce i impale, o których istnieniu wcześniej nie miałam pojęcia), a także malownicze opisy przyrody.
Czy wiedzieliście, że najgroźniejszym zwierzęciem sawanny jest hipopotam? To słodkie zwierzątko, które sobie leży w zoo potrafi wywrócić łódkę z ludźmi i rozszarpać ich kłami na strzępy.

Polecam te serię. Jest ładnie wydana w postaci niewielkich książeczek w cenie 12,99, a w zatłoczonym MPK szybko przenosi w inny świat. Bo "Afryka jest spokojnym trwaniem. Odwiecznym naturalnym cyklem życia, które odbywa się bez odniesień do kalendarza, zegarów ani budzików".