8 kwietnia 2011

Z książką na majówkę- już mam!




Okazało się, że Marpil (http://zkafknadmorzem.blogspot.com/) miała ze mną mały problem, bo ciężko mnie było znaleźć w internecie, a ankieta była lapidarna. A ze strzępów informacji wyłoniło jej się akurat to, co powinno ! Jestem niezmiernie zadowolona, bo mam dwa w jednym : książkę o historii najnowszej Europy, opisującą aż 10 wydarzeń oraz książkę podróżniczą o niejednym miejscu :)
Proponuje zwrócić uwagę na zakładkę, która z obu stron ozdobiona jest zdjęciami mojego ukochanego muzyka z cytatami z dwóch piosenek ("Supernaut" i "Believer"), obowiązkowo z wiosennym akcentem :)
Nie wiem, czy zdjęcie samochodu na czekoladzie to przypadek, czy Marpil wyszukała, że interesuje mnie PRL, ale to także strzał w dziesiątkę, nawet długopisy dobrała do mojego notesu, który pojawił się daaawno temu w jednej z notek. To na pewno nie ostatni raz, kiedy biorę udział w zabawie, sprawiło mi to wiele radości :)

Dziękuję Ci serdecznie Marpil za wspaniałą paczkę, a także Tobie, Sabinko za super pomysł !

Archiwista z Łubianki - Travis Holland


Nie oceniaj książki po okładce? To właśnie okładka sprawiła, że po nią sięgnęłam - lekko wypukła, lakierowana gwiazda na tle rosyjskich liter. Jedyne co nie gra to amerykańskie nazwisko, które powodowało we mnie pewne obawy w zestawieniu z tytułem książki. I trochę słusznie.

To opowieść o archiwiście - Pawle Duborowie, który z przymusu podejmuje pracę na Łubiance. Musi porządkować akta pojmanych pisarzy, a gdy nie są już potrzebne, spalać je. Nie jest to dla niego łatwe, gdyż był wykładowcą literatury w Akademii Kirowa, a także jej wielkim miłośnikiem. To historia o wszechobecnym strachu o siebie, o rodzinę i przyjaciół, ale jednak pełna niedopowiedzeń w wielu kwestiach, co pozostawia pewien niedosyt.

Zaletą książki jest to, że dokładnie poznajemy każde odczucie Pawła, historię jego rodziny i przyjaciół, ale niestety razi zbyt powierzchowne dotknięcie tematu komunizmu w ZSRR, a także samego miejsca akcji- Łubianki. Spodziewałam się tego trochę więcej, a tymczasem autor wspomniał tylko o Pakcie Ribbentropp - Mołotow, napaści III Rzeszy na Polskę i braku reakcji w ZSSR. Wydaje mi się, że sama tematyka książki wymusza dokładniejsze zarysowanie rzeczywistości społęczno-politycznej.

Nie jestem książką zachwycona, ale też nie mogę powiedzieć, że zdecydowanie mi się nie podobała. Na pewno nie jest to książka, do której chce się wracać.

PS Zapomniałabym o najważniejszym, co dała mi ta książka ! Paweł Duborow jest wielkim fanem Czechowa, przytacza jedno z jego opowiadań ("Agrest"), co przypomniało mi jak lubiłam "Śmierć urzędnika". Od razu wypożyczyłam sobie zbiór opowiadań.

2 kwietnia 2011

Lot nad kukułczym gniazdem. Lot nad psychiatrykiem.

Dziś notka inna niż pozostałe, bo nie tylko o książce. Do sięgnięcia po nią zachęcił mnie wątek w internecie o tym, jak książki inspirują twórców muzyki. Pojawiła się tam Metallica z Welcome home oraz For whom the bell tolls (inspirowana Hemingwayem). Można dzięki ulubionym piosenkom poznać kultowe książki. Posłuchajcie, żeby poczuć bliżej klimat, jaki towarzyszył mi w czytaniu książki :




Lot nad kukułczym gniazdem to historia złożonej struktury szpitala psychiatrycznego, w którym pacjenci to tylko elementy machiny, której nikt nie może pokonać - Kombinatu na czele z Wielką Oddziałową.
Sytuacja wydaje się zmieniać, gdy do szpitala przychodzi McMurphy - szuler i dziwkarz, który jest zdeterminowany, by podjąć walkę z Wielką Oddziałową i jej zasadami. Nie wie jednak jeszcze, że nie będzie to tak proste jak się wydaje.
Czy mu się uda?
Polecam przeczytać i się dowiedzieć. Nie tylko dlatego, że jest to książka kultowa (także za sprawą filmu z Nicholsonem), ale i dlatego, że to dzieje się naprawdę, także w Polsce.

Opisuje to na przykład artykuł w jednym z ostatnich numerów Polityki (11/2011) "Lot nad psychiatrykiem". To, co dzieje się, a raczej działo w szpitalu w Kocborowie (dzielnica Starogardu Gd.) powoduje, że jeży się włos na głowie. Gdy pacjenci stają się zbyt uciążliwi dla personelu są związywani pasami, poniżani przez noszenie majtek na głowie, wypychani na śnieg w kapciach, by zrozumieć, że ucieczka to zły pomysł, a nawet bici. Kontrola tego szpitala wykazała straszne rzeczy, a personel odbija piłeczkę, winiąc za to siebie nawzajem.
Niestety wiem, że to nie wymysł, bo miałam okazję trochę to środowisko poznać od środka, ale służba zdrowia, czy to w szpitalach psychiatrycznych, czy innych placówkach to temat na kilkusetstronicową książkę.

25 marca 2011

Majówkowa wymiana u Sabinki



Nie wiem jak Was, ale mnie najbardziej cieszą książki wygrane (ostatnio mam do tego spore szczęście) i otrzymane w prezencie, szczególnie od osoby, która zna moje preferencje.
Obserwowałam uważnie Wasze paczki z poprzedniej wymianki i mocno pozazdrościłam, obiecując sobie, że w kolejnej na 100% wezmę udział. I biorę :)

Dla innych chętnych szczegóły tutaj : http://sabinkat1.blogspot.com/2011/03/z-ksiazka-na-majowke-zasady-zapisy.html

9 marca 2011

Harry Potter i Komnata Tajemnic


Głupio się przyznać, ale jeszcze do niedawna twierdziłam, że seria książek o Harrym jest dla dzieci i młodzieży, a jak dorośli się nią zachwycają to coś z nimi nie w porządku. Pamiętam jak 9-10 lat temu je czytałam, ale teraz ?! Bez przesady.

Przed świętami spotkałam się z przyjaciółką i podczas rozmowy o książkach pojawił się temat Harry'ego i przynam, że zachciało mi się znowu przenieść w ten świat. Nieśmiało poprosiłam ją, żeby pożyczyła mi wszystkie części i nie żałuję, bo nadal wywołuje to we mnie takie same odczucia jak kiedyś, kiedy przeczytałam pierwsze trzy części.

W tej części Harry i jego przyjaciele rozwiązują zagadkę Komnaty Tajemnic, o której nikt nie chce rozmawiać z powodu wydarzeń sprzed pięćdziesięciu lat. Ich motywacja jest powodowana tym, że ofiarami ataków tajemniczego potwora padają bliscy im ludzie.

Książkę czyta się łatwo, szybko i przyjemnie, ale jedno straszliwie irytuje : postać Gilderoya Lockharta. Był on jedna z głównych postaci w tej historii, więc złość była tym większa im częściej ten zadufany w sobie, próżny człowiek się pojawiał.
Mam zamiar przeczytać wszystkie części, ale to pewnie trochę potrwa, bo z powodu ich grubości czytam je tylko wieczorami przed snem.

8 marca 2011

Blondynka w Brazylii




No i coś musiało przerwać dobrą serię. Padło na Brazylię.
Już od początku książka była o niczym, zdjęcia też nie robią większego wrażenia.
W porównaniu z Tybetem książka wypada FATALNIE.
Widać, że nie wszystkie były pisane z pasją. Niektóre zapewne po prostu musiały pójść do druku i trzeba było napisac na odwal się, bo innego wyjaśnienia nie mam. Przecież Brazylia to nie jest nudny kraj, prawda ?

2 marca 2011

Blondynka w Tybecie




Z racji tego, że studiuję politologię czytam wiele książek, opracowań dotyczących polityki w różnych państwach. Uzupełniam wiedzę o nowe nazwiska, nazwy partii i daty, ale jednego w tym wszystkim strasznie mi brakuje. Chciałabym zobaczyć jak tę całą politykę odbierają ludzie na co dzień, jak żyją wewnątrz tych sieci, co robią na co dzień, co jedzą. Tego mogę się dowiedzieć z książek podróżników, którzy głównie na codzienności opierają swoje relacje. Jedną z najlepszych w tej dziedzinie jest dla mnie Beata Pawlikowska.

Poza tym, że opisała pokrótce historię Tybetu, buddyzmu i okupacji chińskiej, opisała też codzienność Tybetańczyków, o której miałam dość nikłe pojęcie. Szczególną uwagę zwróciła na ich specyficzne jedzenie : herbatę z masłem i solą oraz wszechobecne mięso jaka, a także na znaczenie duchowości w życiu codziennym mieszkańców.

Bardzo barwne opisy, wiele wspaniałych ciekawostek dla każdego miłośnika podróży na kartkach książek, a do tego mały zbiorek zdjęć. Warto kupować te małe książeczki, których jedyną wadą jest to, że są bardzo krótkie i błyskawicznie się kończą.