30 września 2011

Władca much- W.Golding


Po Władcę much sięgnęłam z prostego powodu - trochę głupio nie znać pewnych tytułów, a że objętość niewielka to i czas nadrabiania powinien być krótki. Jednak nie do końca tak było, bo książkę, mimo prostej formy, czytało mi się dość ciężko. Do tego moje wakacyjne lenistwo, które straszliwie wybiło mnie z rytmu czytania książek.

Podczas bliżej nieokreślonej wojny nuklearnej samolot ewakuujący Londyńczyków rozbija się. Przeżywają tylko dzieci, a dokładniej chłopcy w różnym wieku. Muszą odnaleźć się w nowej sytuacji, więc ustanawiają pewne reguły - wybierają wodza, ustalają plan dnia oraz korzystają z dobrodziejstw rajskiej wyspy.
Jednym słowem tworzą miniaturowe społeczeństwo. Wódz - Ralf za priorytet uznaje podtrzymanie ognia, komunikującego przepływającym okrętom o obecności rozbitków na wyspie, jednak nie każdy rozumie jakie to ważne. Jack także pretenduje do miana wodza, jednak jego priorytetem są polowania i dobra zabawa. Atrybutem władzy jest tu koncha- piękna biała muszla, znaleziona tuż po przybyciu na wyspę przez chłopców i, mimo posiadania jej przez Ralfa, Jack zdolny jest do zdobycia władzy nad częścią chłopców, bazując na najprostszej ludzkiej potrzebie - głodzie.

Książka pokazuje zachowania człowieka w trudnych sytuacjach, a przede wszystkim w moim odczuciu - jego zezwierzęcenie oraz konflikt na linii jednostka- grupa. To przerażający obraz ludzi postawionych w sytuacji kryzysowej. Wywołuje to refleksję jak my, na co dzień żyjący w społeczeństwie, opanowani, zachowalibyśmy się w takiej sytuacji. Czy wyzwoliłaby ona zachowania z freudowskiej sfery Id ? Myślę, że warto przeczytać książkę i się nad tym zastanowić.

5 komentarze:

rajzarogiem pisze...

Czytałam i naprawdę książka jest wstrząsająca. Chyba głównie, dlatego że głównymi bohaterami są dzieci i ich zachowania naprawdę przerażają. Jedna z tych książek, którą trzeba przeczytać moim zdaniem.

Lilithin pisze...

To prawda, książka niewielka objętościowo, ale tematyka poważna. Mnie również poruszyła.

zaczytana-w-chmurach pisze...

Ja dopiero mam ją w planach ;)
Mnie też niestety wakacje wybiły czytelniczo, a miałam nadzieję, że przeczytam bardzo dużo książek :P

czytadła magdaleny pisze...

Jak poprzedniczka dopiero mam ją w planach, fakt, niektóre książki trzeba przeczytać.

Linka pisze...

Mam w planach. Z Twojego opisu trochę przypomina to serial "Lost" :)

Prześlij komentarz