8 czerwca 2011

Marina - Carlos Ruiz Zafon


To moja druga, po "Cieniu wiatru", książka tego autora.
Poprzednią byłam zachwycona, mimo że z nieznanych sobie do dziś powodów 100 stron przed końcem odłożyłam ja na półkę i tam już została. Znajome nazwisko skłoniło mnie do zapoznania się z "Mariną".

To z jednej strony historia o miłości dwojga młodych ludzi, a z drugiej dawno zapomniana tajemnica, która ożywa na nowo w Barcelonie końca XX wieku za sprawą Oscara i Mariny.
Pewnego popołudnia postanawiają oni śledzić damę w czerni, która nie wiedzieć czemu przychodzi na cmentarz zawsze w ostatnią niedzielę miesiąca. Tego dnia całe ich życie się zmienia, gdyż powoli zaczynają zbierać części wielkiej układanki, jaką jest historia Michala Kolvenika - człowieka owianego niegdyś legendą, nieodgadnionego, a dziś już dawno zapomnianego przez miasto.

Od pierwszych stron byłam zauroczona wspaniałymi opisami miasta, o którym wiem tak niewiele, wielka zagadką, która z każdą stroną była coraz bliżej rozwiązania, ciekawą, choć trochę oklepaną już, historią miłości dwojga nastolatków.

Potem nie było już tak kolorowo. O ile historia Oscara, Mariny i Germana- jej ojca, a także pałacyku na Sarria bardzo mi się podobała, o tyle rozwiązanie zagadki Kolvenika sprzed lat z każdą stroną było coraz bardziej nieprawdopodobne i, cóż, nużące. Nie będę tu opisywać o które dokładnie momenty mi chodzi, aby nie psuć innym zabawy, powiem tylko krótko, że mówię tu o manekinach i tym, czym zajmował się Michal.

Bardzo ciężko powiedzieć jednoznacznie, czy książka mi się podobała czy nie, bo przez 2/3 byłam nią zachwycona i gotowa zasypać gradem pochwał na blogu, jednak końcówka i rozwiązanie zagadki bardzo mi się nie podobały.

3 komentarze:

Linka pisze...

Ja "Mariną" też nie byłam przesadnie zachwycona, ale podobała mi się. Zwłaszcza wątek miłosny. ;)

jusssi pisze...

Az wstyd się przyznać książki Zafona leża na półce a ja żadnej nie czytałam. W sumie jakoś mnie nie ciągnie za bardzo a kupiłam pod wpływem pozytywnych opinii, może przeczytam ale właśnie tej kiepskiej końcówki się boje

archer pisze...

nie doczytałaś "Cień wiatru"???? "Marina" czeka na lepsze czasy jakoś mi ostatnio nie podrodze do Zafon'a

Prześlij komentarz