15 grudnia 2011

Dziewczyny na wojnie





Dziś wyjątkowo chciałabym opisać dwie książki na raz ze względu na ich jednakową tematykę.
Książka Swietłany Aleksijewicz to zapiski z rozmów z radzieckimi kobietami, które brały udział w II WŚ jako żołnierze, ale nie tylko - także jako sanitariuszki, kucharki, praczki. Dopiero wkraczały w dorosłość, miały po kilkanaście lat. Same zgłaszały się do wojska, często podstępem. Opisy ich przeżyć są bardzo dokładne i dosadne, choć, jak przyznaje sama reporterka, nie było łatwo dotrzeć do nich i skłonić do wspomnień. Zwykle na początku opisywały wojnę taką, jaką znamy z filmów - wojnę mężczyzn, pomijając swoje zasługi, odznaczenia, emocje.

Podczas Wrocławskich Promocji Dobrych Książek miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu z autorką i chciałabym powiedzieć tym z Was, którym podobała się książka, że pani Swietłana pracuje teraz nad książką o wojnie, widzianą oczami dzieci. Sama nie mogę się doczekać, bo to, co wspaniale opisuje jej twórczość to, to, że, jak mówi, "Nie kocha wielkich idei, tylko małego człowieka".

"Dziewczyny wojenne" natomiast to zbiór wspomnień 11 polskich kobiet , które działały w WiN, AK, szeroko pojętym polskim podziemiu. Znajdziemy wśród nich córkę Marszałka Józefa Piłsudskiego - Jadwigę,która jako jedyna w rodzinie urodziła się w Polsce niepodległej, Halinę Wittig, odznaczoną medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata, Dzidzię Rajewską, która tuż po własnym ślubie została aresztowana.
Każda z tych kobiet żyje do dziś, gdyż takie kryterium przyjął autor, każda przeżyła własną wojnę.

Bardzo się cieszę, że są takie książki, które pokazują, że wojna to nie tylko męska sprawa, że to nie gra komputerowa, że ginie w niej zawsze czyjś syn, ojciec, brat, córka, żona. W wielu z tych historii przewijały się opowieści o tym, jak nasze bohaterki ratowały życie Niemcowi, czy Rosjaninowi, który nie myślał o ideałach, a o tym, że tam gdzieś została jego żona i córka i być może już nigdy ich nie zobaczy, często też wielu z nich było w armii z przymusu , nie z wyboru. Wbrew pozorom nie zawsze ważne jest kto Niemiec, kto Rusek a kto Polak.

3 komentarze:

Linka pisze...

Lubię historię, a Ty opisujesz inne podejście do tematu, dlatego chętnie sięgnę po którąś z tych pozycji. :)

Sara Deever pisze...

Czytałam wiele książek wojennych, ale nigdy z perspektywy, że to kobieta jest żołnierzem.

Julka pisze...

Na książkę "Wojna nie ma nic z kobiety" zwróciłam uwagę dzięki znajomym z goodreads. Twoja recenzja upewniła mnie tylko, że warto :)

Prześlij komentarz