29 lutego 2012

Shit! Rok w brukowcu.

Kiedy dostałam propozycję zrecenzowania tej książki, przystałam na nią z ochotą.
Gazety czytuję namiętnie, a dzienniki pokroju Faktu, czy Superexpressu, choć pomijane przeze mnie, budzą we mnie rozbawienie, zdziwienie, że ktokolwiek to czyta i swego rodzaju "podziw" dla fantazji autorów takich artykułów jak "Pobił matkę suchą krakowską", czy "Poszedł do sklepu i zapomniał masła".
Uznałam, że ciekawie będzie przeczytać relację z pierwszej ręki, gdyż Joanna Żebrowska miała w swojej karierze zawodowej epizod w brukowcu.

Edyta Pióro po skończeniu studiów dziennikarskich marzy o pracy w poważnej gazecie, najlepiej zajmującej się polityką. Niestety, rynek pracy nie jest łaskawy. Dziewczyna trafia do "Hitu" - najbardziej poczytnego brukowca w Warszawowie (swoją drogą trudno się domyślić o jakie miasto chodzi, prawda?).
Tam szybko okazuje się, że do jej zadań nie należy szukanie ciekawych historii, ona ma je po prostu kreować i szukać jeleni, którzy za 50 zł użyczą swojej twarzy dla zilustrowania tych arcyciekawych wydarzeń "z życia wziętych". Kot, który chciał nauczyć się latać, więc pani zrobiła mu spadochron, krwiożercza roślina, która zjadła małą myszkę, dzień szczytowania seksualnego to tylko kilka pomysłów, na jakie wpada redakcja "Hitu".

W międzyczasie Edyta próbuje także poukładać swoje życie osobiste, wyczekując każdego telefonu od swojego chłopaka Rafała, który ma ją głęboko w poważaniu. Spotkałam się z głosami, że bohaterka jest głupia, a bohaterowie przerysowani.
Czy aby na pewno? Rozejrzyjmy się dokoła. Faceci wynajdują lekarstwa na raka, a kobiety czekają na choćby jeden telefon, a gdy to nie następuje, wmawiają sobie, że telefon mu się rozładował, potrącił go autobus, a może skasował mu się niechcący numer.
Samo życie.

Reasumując, jeśli szukacie arcy-ambitnej lektury, odpuśćcie sobie, ale jeśli chcecie głupawo rżeć w autobusie, to książka dla Was. Mnie się przyjemnie czytało i chętnie dałabym książkę tym, którym nie szkoda wydać 1,20 zł codziennie na gazety tego pokroju.
To, co nimi kieruje i jaki jest ich iloraz.. no wiadomo, to temat co najmniej na pracę licencjacką. Niestety, ja już swój mam, ale magisterka jeszcze przede mną :)



1 komentarze:

roksi9512 pisze...

Zainteresowała mnie Twoja opinia i z chęcią spróbuję.

Prześlij komentarz