
Słowo- klucz w tytule i nie mogłam się nie skusić na tę książkę.
Postanowiłam przeczytać dziś tylko jeden rozdział, bo jutro o 5:00 nikt za mnie do pracy nie wstanie, ale (nie)stety połknęłam całą w kilka chwil.
Jest to historia Emilii Apostolae, która z rozrzewnieniem wspomina czasy komunizmu w Rumunii. Przeplatają się tu losy jej dzieciństwa i młodzieńczego życia, gdy w końcu spełniła swoje marzenie i wyrwała się ze wsi do miasta, oraz jej obecne życie, które, jak twierdzi, nie jest nawet ćwiartką tego, co miała za komuny.
Lekki język, lekka historia, w której nie znajdziemy opisów terroru i wszechobecnego strachu. Wręcz przeciwnie - będziemy leżeć ze śmiechu. Moim ulubionym fragmentem był opis Caucescu, który poprosił złota rybkę, by zamieniła go w muchę, ponieważ chciał zobaczyć co ludzie naprawdę sądzą o nim i o życiu w Rumunii. Usłyszał między innymi taki żart: "Socjalizm zdecydowanie powstał w raju. Pan Bóg wziął Adama, postawił przed nim Ewę i powiedział : wybieraj.". Drugim zabawnym opisem był wypad Caucescu i jego żony do Egiptu, bo "wszystkie k. mają już buciki z krokodyla, a ja jeszcze nie". I tak we dwójkę oglądali łapy krokodylom, żeby znaleźć w końcu te trzewiki :) Więcej Wam nie powiem, żebyście mieli powód, by sięgnąć po tę świetną książkę.
Po tym zrywaniu boków przychodzi jednak refleksja. Tęsknota za komuną to nie tylko fikcja literacka. Możemy takie głosy usłyszeć obok siebie od ludzi, którzy wtedy żyli, możemy nawet zobaczyć tych ludzi w galerii Komunistycznej Partii Polski, dokumentującej pochód pierwszomajowy. I wtedy uśmiech schodzi z twarzy.
10 komentarze:
Książka zapowiada się ciekawie ;)
bardzo ciekawie sie zapowiada :)
zapraszam do mnie :)
dodajemy do obserwowanych ;)???
Aspartate, a znasz tytuł który nie śmieszy i nie bawi, do którego nie zachęcasz ? Nie proponujesz? ;>
n.
www.fabrykat.blox.pl
Jak przejrzysz mojego bloga to zobaczysz, że jest niejeden taki tytuł.
Nic nie poradzę na to, że czytam tylko książki, których tematyka, opis, recenzje od razu mi odpowiadają, a jak komuś to przeszkadza to zapraszam na lepsze blogi od mojego.
Panno Aspartate, nie miałem zamiaru wywołać złości. I choć są lepsze i gorsze, przez Ciebie opisywane tytuły to dalej zapytuje o tytuł najgorszy dotąd ? A jaki najlepszy na świecie całym ?
Choć nie da się wybrać na pewno i na sto i pół procent. To jednak można…. i o to pytam ;> ?
Powtarzam : przejrzyj bloga.
Książek, które mi się nie podobają nie kończę i zwykle tu nie opisuję. Kilka beznadziejnych opisałam w jednych z pierwszych notek.
Nie kupuję byle gówna, które tylko wejdzie do księgarń, a wybieram to, czego opis mnie zachęca, co polecają inne blogerki lub znajomi. Stąd wiele pochwał - wiem co lubię i właśnie to czytam. Wyczerpująca odpowiedź ?
Tak, dziękuje... widzę, że ul. Koszmarowa robi swoje, stąd złość i nie kupowanie gówna no oraz wyczerpujące odpowiedzi...jak sądzę.
:)
Nie denerwuję się w żadnym wypadku. Uważam, że odpowiedzi w języku polskim powinny zadowolić inteligentnego człowieka, więc jałową dyskusję uważam za zakończoną.
PS Wzmianka o Koszarowej była niepotrzebna. Jeśli chciałeś pokazać, że mnie znasz to gratulacje - jestem zatrwożona.
Dumna jesteś Panno Aspartate...
I nie znam Cie zupełnie, jestem tu dość przypadkiem, ale to jedyna poważna uczelnia politologii w tym mieście jaką znam, nic więcej...
Ale to tyle, skoro jałowa dyskusja zakończona.
Prześlij komentarz