
W miejscowej gazetce ukazała się zapowiedź morderstwa z dokładną godziną i miejscem jego popełnienia i, jak się bardzo szybko okazało, to nie był żart.
Ta książka Agathy różni się od tych, które czytałam.
Po pierwsze, poznałam Pannę Marple - starszawą detektyw - amator , a po drugie jest tak straszliwie zagmatwana, że mogę się założyć, iż nie ma osoby, która przewidziałaby bieg wypadków.
Miło było odpocząć od Poirota i spotkać rzeczową i znającą się na ludzkiej psychice starowinkę.
Prędkość, z jaką czytam książki zadziwia mnie, ale mój umysł musiał na nowo odżyć po maturalnej sieczce.
0 komentarze:
Prześlij komentarz